Pohybel D.F.
Konto użytkownika
informacje
kontakt
archiwum
Historia drużyny

POHYBEL(ukr.) daw. zguba; szubienica.

"Od chwili tej do końca świata,
...w pamięci ludzkiej będziemy żyć:
my straceńców garść,
... Drużyna Braci"

"Henryk V"
William Shakespear

Jestem już zbyt stary aby wdziać zbroję i walczyć jak inni. Wyznaczono mi z łaski poślednią rolę kronikarza. Zatem zapisuję - nie wiadomo dla kogo - dzieje Drużyny. Unikam komentarzy emocje trzymam w karbach, piszę tylko o faktach. Jest schyłek zimy 2002 AD. Kilkuletnia kampania Christophorusa Ideusa Nieudacznikusa dobiegała końca. Despotyczne rządy, przerośnięta ambicja oraz kompletna nieudolność strategiczna Ideusa powodowała, że legiony ponosiły klęskę za klęską. Uczestnicy tych wydarzeń zaprawieni w wielu kampaniach i walczący pod wieloma sztandarami Christophorus Borus Defenzorus i Petrus Franzus Goalkiperus widząc jak imperium chyli się ku upadkowi postanowili wziąć sprawy we własne ręce. A ściślej mówiąc nogi i ręce. To wcale nie wymagało wielkiego charakteru, ich odmowa niezgoda i upór. Po prostu mieli odrobinę koniecznej odwagi. Lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku. Tak smaku. W którym są włókna duszy i cząstki sumienia. Ich oczy i uszy odmówiły posłuchu, książęta ich zmysłów wybrały dumne wygnanie i niezależność. Postawili sobie za cel stworzenie własnej Drużyny. Drużyny gdzie będzie panowało braterstwo etos ciężkiej pracy i walki do końca. Zwołali wiec pospolite ruszenie rozsyłając wici we wszystkie strony świata. Na wezwanie odpowiedzieli pretorianie z najdalszych prowincji imperium. Kondotierzy dla których celem nadrzędnym była walka dla sławy i honoru a zwycięstwo miało być ich jedyną nagrodą. Swoją Drużynę postanowili nazwać POHYBEL

Na pierwsze spotkanie 13 marsa 2002 AD zwołane w obozie warownym pod Grandoną stawili się ojcowie założyciele oraz m.in.:

Christophorus Zizus Defenzorus
Rafaelus Rafetus Forwardus
Marius Dzanus Forwardus
Adamus Dudicius Defenzorus
Arturos Jakobiakus Midfieldrus
Tommasus Sumikus Forwardus

Na przywódcę jednogłośnie wybrany został Borus, który od tej chwili nosił dumne acz nieco przydługie imię Christophorus Capitanus Borus Defenzorus Pohyblus. Kontrybucjami i skarbem zajął się Franzus. On z kolei nie zmienił swego zacnego imienia aczkolwiek znacznie poprawił mu się status materialny. Uradzono że barwy Drużyny Pohybla będą żółto - zielone. Żółte jak piasek pustyni na której przyjdzie nam walczyć i zielone jak gaje oliwne gdzie będziemy lizać rany i nabierać sił przed kolejnymi bitwami. Godłem swoim obraliśmy skorpiona - jako symbol szybkość i zwinność. Od tego dnia nosimy go dumnie na sercu. Zaś bojowe zawołanie brzmiało: SIŁA i HONOR! Szeregi Drużyny zasilili kolejni pretorianie:

Pawulus Maydayus Midfieldrus
Matthisaus Młodus Forwardus
Rafalus Mańkutius Midfieldrus

Przywdzieliśmy dumnie nasze barwy i ledwo zorganizowani słabo wyszkoleni acz z olbrzymim zapałem praktycznie z marszu ruszyliśmy do boju. Pierwsza kampania miała na celu podbicie żyznych ziem na wschodzie zwanych w języku barbarzyńskich plemion zamieszkujących te dzikie ostępy Uelpeenem. Miała być podbojem a była desperacką obroną. Przyniosła wiele rozczarowań. Walczyliśmy dzielnie ale nasi przeciwnicy przewyższali nas pod każdym względem. Wola walki oraz bezgraniczne poświecenie nie wystarczały. Niestety nie stawało też umiejętność w rzemiośle wojennym. Po pierwszych potyczkach okazało się że w naszych szeregach są pretorianie których nikła wola walki dorównuje ich marnym umiejętnością a to co pokazywali na polu bitwy wolało o pomstę do bogów. Postanowiliśmy raz na zawsze oddzielić mężczyzn od chłopców. Imiona ich z litości przemilczę. Została garstka straceńców. Oblężenie naszej twierdzy trwało długo. Tylko wrogowie się zmieniali: Gryfoni Salosi plemiona Polisquadów hufce Królewskich pułki Komandorów - kto ich policzy ? Nic ich nie łączyło poza pragnieniem naszej zagłady. Nazbyt często patrzyliśmy w twarz zmęczenia twarz klęski twarz bezsilności i najgorszą ze wszystkich - twarz upokorzenia. I tylko nasze marzenia nie zostały upokorzone. Ciągle byliśmy wierni. Nasze szeregi topniały. Ale obrona trwała nadal. Kampania zbliżała się nieuchronnie ku końcowi. Mieliśmy coraz mniej czasu. Trzeba było dać świadectwo. Wreszcie nadszedł ten dzień !15 juin 2002 AD. Mężne plemię Skarpów dzielnie stawało, ale nasze zmasowanie ataki zaowocowały tak wyczekiwanym pierwszym zwycięstwem ! Rozgromiliśmy też Wittolinów. Na zakończenie wiosennej kampanii 3 julleta 2002 AD roku zostaliśmy obdarzeni zaszczytnymi laurami Uczciwej Walki. Za wytrwałość mężność w obliczu wroga dzielne znoszeniu trudów bitewnych oraz hart ducha. Przymioty te pozwalały nam podnieść się po wielu upokarzających klęskach i iść zawsze wyprostowanym wśród tych co na kolanach wśród odwróconych plecami i obalonych w proch. Laury te radowały nas i napełniały dumą nasze serca. Strzegliśmy się jednak dumy niepotrzebnej. Oglądaliśmy w lustrze nasze błazeńskie twarze powtarzając z niedowierzaniem: zostaliśmy wyróżnieni - czyż nie było lepszych ?

Przerwę miedzy kampaniami wykorzystaliśmy na przygotowania. Jak się później okazało nie był to czas stracony. Olbrzymia w tym zasługa Vojtusa Maximusa Sulejusa, który zasilił nasze szeregi wprowadzając w nich ład i rozwagę. Wytrwale ćwicząc nas nie szczędził naszego potu ani łez by podnieść wartość bojową Drużyny. Do naszych zdziesiątkowanych szeregów dołączyli zaprawieni w bojach pretorianie z dalekiej prowincji Ursynowi:

Radostus Zyblus Midfieldrus
Radostus Mocnus Midfieldrus
Michalus Nietkus Defensorus
Robertus Kremowus Midfieldrus

A by sławić nasze imię i czyny oraz zachować je ku pamięci potomnych Christophorus Capitanus Borus etc. pracowicie spisuje je na niniejszych papirusach. Rejestrujemy też nasze bitwy za pomocą magicznych skrzynek zdobytych na żółtych plemionach podczas wypraw na daleki wschód. W tym tajemniczym rzemiośle celował Pawulus Lysus Kamerus. Ale brak czasu na który cierpiał Lysus spowodował iż korzystaliśmy w tej jakże delikatnej materii z dobrego serca brata Radostusa Zyblusa Midfieldrusa. Czuliśmy jednak że jeszcze czegoś nam brakuje. Symbolu. Zatem do następnej kampanii ruszyliśmy z dumnie powiewającym nad naszymi głowami zółto-zielonym sztandarem. W przededniu pierwszej bitwy nasz mentor Vojtus Maximus Sulejus rzekł:

"Pokażmy im coś czego jeszcze nigdy nie widzieli" (unleash hell!)

Tak też się stało. Powstaliśmy z popiołów. Wrogie plemiona pomne naszej postawy podczas pierwszej Apokalipsy przystępowały do walki pełne buty i lekceważenia. Ich pycha została srogo ukarana. Walka była straszna i zacięta. Nie będę opisywał tu kolejnych potyczek albowiem zostały one zebrane w relacjach ( link do relacji ) naocznych świadków. Trapiły nas choroby i kontuzje. Zawarliśmy sojusz z zacnym i bitnym pułkiem Królewskich. Wspieraliśmy się wzajemnie w chwilach zwątpienia i radowaliśmy wspólnie w chwilach tryumfu. Urządzaliśmy ćwiczebne potyczki. Pieczętowaliśmy przyjaźń. Wiele bitew wygraliśmy w kilku oddaliśmy pola ale czas poświecony na doskonalenie rzemiosła wojennego i tężyzny fizycznej dał owoce ! Kampania jesienna zakończyła się sukcesem ! Myślę że kiedy opadł pył bitewny po ostatniej decydującej walce dającej nam upragniony awans do grona najlepszych każdy z nas czuł chyba to samo. Czuliśmy że uczestniczymy w czymś więcej azaliż tylko kopaniu nadmuchiwanego skórzanego pęcherza. Uczciliśmy to wydarzenie należycie. Właściciel oberży który miał honor ale i nieszczęście nas gościć do dzisiaj szacuje straty. Dopełniwszy dzieła zniszczenia oberży tudzież własnych organów wewnętrznych do naszych haseł dołączyliśmy jeszcze jedno:

"Nigdy nie będziesz pił sam" (you'll never DRINK alone)

Teraz kiedy pisze te słowa nasza Drużyna jest na leżach zimowych. Rozbiliśmy obóz nieopodal Marymonckiego miasta Awuef. Liżemy rany kurujemy kontuzjowanych. Szykujemy się do kolejnej kampanii wiosennej podczas której przywdziejemy nowe zbroje. Nie zniechęcają nas przeciwności losu choroby podła pogoda czy spartańskie warunki. Pilnie ćwiczymy doskonalimy strategię i technikę. Budujemy tężyznę. ¦cieramy się próbnie z przypadkowo napotkanymi dzikimi hordami. Dołączają do nas kolejni pretorianie:

Petrus Sołygus Defensorus
Jakubus Malikus Forwardus

Rośniemy w siłę. Jesteśmy dumni że swojej Drużyny.

Być może kiedyś nadejdzie mroczny czas i Drużyna Pohybla polegnie. Ale wystarczy iż ocaleje tylko jeden. On będzie niósł Drużynę w sobie po drogach wygnania. On będzie Drużyną.

ważne daty:

  • 13 marca 2002 - Projekt POHYBEL DF zaczyna swe życie
  • 15 czerwca 2002 - pierwsze ligowe zwycięstwo
  • 3 lipca 2002 - pierwszy Puchar do gabloty: Fair Play II Ligi
  • 30 listopada 2002 - awans do I Ligi i drugi Puchar
  • 30 czerwca 2003 - utrzymanie się w I Lidze po dramatycznym barażu
Nazwa

Większości osób "pohybel" kojarzy się z szubienicą/gilotyną bądź trylogią Sienkiewicza. Skojarzenia to nadzwyczaj trafne, ale ja wybierając taka nazwę, cofnąłem się myślami do daawnych czasów "rozrabiania" z Peterem (hats off 2 u maan) i do pewnej małej kauczukowej piłeczki, która wiele rzeczy zniszczyła. I dla mnie "pohybel" zawsze pozostanie czymś abso niezniszczalnym, potężnym i niepokonanym. Obyśmy i my jako drużyna tacy byli.

Barwy

Nie wszystkim się podobają, ale nie muszą. Ważne żeby budziły lęk.


strój z pierwszych dwoch sezonówstrój aktualny

Logo

Maxymalnie proste, powstało na bazie herbu Malagi CF


prawie oficjalne logo

(c) 2004 Pohybel D.F., wszystkie prawa zastrzeżone!
Kod, "grafika": Marcin 'Ebi' Makowski